8/06/2013

O legendzie wśród podkładów

Kto go nie zna, kto o nim nie słyszał? Liczba osób należących do tego grona jest z całą pewnością niewielka. I choć są oczywiście tacy, którzy nie przetestowali go na własnej skórze, to mimo tego jest to jeden z najpopularniejszych podkładów ever. Revlon Colorstay do cery mieszanej i tłustej z SPF6.


                                    Odcień                                    

150 Buff
Po lewej zdjęcie w pomieszczeniu, po prawej na zewnątrz, w świetle słonecznym

                                Pojemność                                   
  
30ml

                                     Cena                                        

W sklepach stacjonarnych typu Rossmann, Douglas itp. to około 70zł. W drogeriach internetowych i na allegro - ok.30-40zł. Ja kupuję w drogerii internetowej cocolita.pl za 29,90zł (cena promocyjna, normalna cena to 35,90zł).

                                        Filtr                                      

SPF6

*Ostatnio Revlon wypuścił "ulepszoną" wersję tego podkładu z SPF20
, dlatego kupienie wersji z niższym filtrem może stanowić mały problem.

                                     Skład                                     

Składnik aktywny : Titanium Dioxide 7,3% Skład: aqua ((water) eau), cyclomethicone, trimethylsiloxysilicate, butylene glycol, boron nitride, dimethicone, alcohol denat., peg/ppg-18/18 dimethicone, nylon-12, tribehenin, isododecane, polyisobutene, sodium chloride, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone, bisabolol, serica ((silk powder) poudre de soie), tocopheryl acetate, malwa sylvestris (mallow) extract, lilium candidum (lily) bulb extract, lactobacillus/eriodictyon californicum ferment extract, cymbidium grandflorum flower extract, serica ((silk) soie), alumina, dimethicone/silesquioxane copolymer, ethylene brassylate, methicone, trisiloxane, sorbitan sesquioleate, tetrasodium edta, methylparaben, propylparaben. Może zawierać: [+/-: mica,( CI 77019), titanium dioxide (CI 77891), iron oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499)].

                                          Od producenta                                    

Długotrwały, kryjący beztłuszczowy podkład z lekką formułą, stworzoną specjalnie dla potrzeb tłustej i mieszanej skóry. Kontroluje wydzielania sebum, utrzymując skórę matową przez cały dzień. Nie ściera się w ciągu dnia, a skóra pozostaje nieskazitelna.
Krycie od średniego po całkowite.
Dostępny w 20 odcieniach.

                                Moja opinia                              

Aktualnie mam drugą buteleczkę tego podkładu. Już ten fakt może sugerować jaką mam na jego temat opinię.
Podkład otrzymujemy w szklanej butelce z plastikową nakrętką. Niestety nie jest wyposażony w pompkę. Mój sposób na wydobycie potrzebnej mi ilości kosmetyku - zatykam otwór palcem, przechylam buteleczkę i tym sposobem na palcu mam odpowiednią ilość podkładu. Sam pomysł ze szklaną, przezroczystą butelką z czasem przypadł mi do gustu. Dzięki temu wiem, ile produktu jeszcze pozostało. Początkowo martwiłam się, że stłukę opakowanie, ale przeżyło ono już parę stłuczek, upadków i podróży w nienaruszonym stanie.
Odcień dobierałam "w ciemno", sugerując się zdjęciami zamieszonymi na innych blogach. 150 Buff to jasny odcień, idealny dla osób z jasną karnacją, z zauważaną przewagą żółtych tonów. Rzadko zdarza się, abym znalazła tak ładny kolor podkładu. Dodatkowo dopasowuje się on do naturalnego odcienia skóry, wtapia się w nią.



Podkład ma specyficzny zapach, przypominający farbę. Z całą pewnością chemiczny. Nie jest on moim zdaniem jednak tragiczny i nie przeszkadza mi w używaniu podkładu. W sieci mnóstwo jest opinii, że jest on mocno alkoholowy, drażniący. Z tym się nie zgodzę. Uważam nawet, że z czasem przestaje być wyczuwalny.
Konsystencja  jest według mnie odpowiednia - niezbyt rzadka, kremowa. Podkład łatwo rozprowadza się na skórze (ja robię to palcami, nie używałam nigdy pędzli ani gąbek). Kolejny fakt, z którym się nie zgodzę to ekspresowe zasychanie. Kosmetyk ten owszem, z czasem zastyga i wtedy ciężko już z nim cokolwiek zrobić. Nie jest jednak z całą pewnością tak, że ledwo zaaplikujemy go na skórę, a już zasycha na beton i niczym go nie ruszymy.
Po rozprowadzeniu daje lekko mokre wykończenie, co zgodnie z tym co udało mi się wyczytać potwierdza jego beztłuszczową formułę. Na mojej skórze nie wygląda całkowicie matowo, wręcz pudrowo. Skóra nie świeci się, jednak wygląda zdrowo, ma lekki, aczkolwiek naturalny i nienachalny błysk. Jednak ja, jako fanka typowo matowego wykończenia oprószam skórę pudrem matującym. Tak "zagruntowany" podkład trzyma się na mojej skórze w nienaruszonym stanie przez około 4 do 5 godzin. Potem w strefie T pojawia się sebum. Po usunięciu go np. chusteczką higieniczną skóra znów jest matowa przez jakiś czas.
Krycie określiłabym jako średnie z możliwością stopniowania. Nie zakryje jednak dużych niedoskonałości. W tym przypadku potrzebny będzie korektor. Jednak z większością wyprysków i zaczerwienień radzi sobie doskonale. Niekiedy wchodzi w pory i podkreśla je, jednak wystarczy porządnie go wklepać w skórę, by tego uniknąć.
Podkład ten nie uczulił mnie. Nie wywołał wysypu niedoskonałości, nie zapchał. Może jednak wysuszać - u mnie są to okolice nosa oraz ust. Dobrze jednak współpracuje z kremami nawilżającymi, więc tą niedoskonałość jestem mu w stanie wybaczyć.


                                      Podsumowanie                                  


Z całą pewnością jest to jeden z najlepszych podkładów, jakich używałam.  Z racji, że w okresie letnim rzadko używam podkładu to w buteleczce jest go jeszcze dużo. Nie wiem natomiast, czy kupię go ponownie, kiedy się skończy. Dlaczego? Nadal w sieci niewiele opinii na temat nowej wersji z SPF20. Te, które zastały już zamieszone są tak skrajne, że ciężko o cokolwiek pewnego. Niektórzy twierdzą, że nowa wersja jest gęstsza, ma nieco inny odcień, jednak sprawuje się lepiej. Wg innych nowa konsystencja i zmiany w składzie wpłynęły negatywnie na jego jakość, znacząco ją pogarszając.
Nie zmienia to jednak faktu, że wersja z SPF6 to aktualnie mój ulubiony podkład.

Używałyście Revlon CS? A może macie już nową wersję?

Pozdrawiam, klamarta.

22 komentarze:

  1. Kusi mnie ten podklad.. i wlasnie zastanawiam sie nad ta nowa wersja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przetestujesz, daj znać co i jak.;)

      Usuń
  2. Moja koleżanka niegdyś regularnie do niego wracała. Z tego, co zauważyłam, rzeczywiście był bardzo trwały i dobrze krył. Mnie nigdy nie kusił, bo kojarzył mi się z potwornym zapychaczem - a tego obawiam się jak ognia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cerę mieszaną ze sporą skłonnością do zapychania, ale ten podkład "dogadał" się w miarę dobrze z moją skórą (jedynie to miejscowe wysuszanie). Może uda Ci się zdobyć próbkę, żeby zobaczyć, jak sprawdzi się Ciebie?

      Usuń
  3. Nie miałam ani starej, ani nowej wersji;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to zdecydowanie mój nr 1 wśród podkładów i nie znam lepszego, niestety nowa wersja jak dla mnie nie spisuje się już tak dobrze. Byłam naprawdę zwiedziona, gdy ją kupiłam. Konsystencja jest tak gęsta, że podkład ten nawet nie chce wypłynąć z buteleczki, no i trwałość też chyba troszkę się pogorszyła ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie opinie czytuję najczęściej. Jak dobrze, że z nowej buteleczki zużyłam ok.1/4. Wystarczy zanim znajdę następcę, o ile w ogóle znajdę. Jeśli nie - trzeba będzie szukać partii z SPF6 w drogeriach internetowych. Może gdzieś mają jeszcze jakieś zapasy? :)

      Usuń
  5. tyle zachwalania czas teraz mi sprobowac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak trzeba to trzeba. Nie ma rady.:D

      Usuń
  6. Kolejny raz czuje się skuszona, zwłaszcza tą beztłuszczową konsystencją, nie przepadam za podkładami, rzadko je stosuję, ale wypróbuję go z pewnością ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś byłam już bardzo bliska jego kupna, ale jakoś ostatecznie zrezygnowałam. Teraz mam równie jasny i kryjący podkład Pharmaceris, więc na pewno nie zdecyduję się na Colorstay w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasny i kryjący powiadasz? Chyba mam kandydata na następce CS jeśli nowa wersja okaże się kiepska.:)

      Usuń
  8. kiedyś wybłagałam jego próbkę w superpharm i na niej się skończyło. u mnie on okrutnie właził we wszystko w co mógł. niestety. tak skonczyła się moja przygoda z podkładami tej marki. ale ja w ogóle mam problem z doborem produktów tego typu;) chyba za dużo oczekuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam - lubi wchodzić w pory itd. Ale ja przykładam się, by go porządnie wklepać i jest ok.
      Moja przygoda z Revlon zaczęła się od porażki, czyli największego bubla ever - Beyond Natural. To jest dopiero katastrofa! :)

      Usuń
  9. słyszałam ale nigdy nie miałam sposobności by używać :> jednak to tylko kwestia czasu :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długo wahałam się, nim ostatecznie kliknęłam "KUP" po raz pierwszy. Jednak po skończeniu pierwszej buteleczki ponowne kliknięcie było ekspresowe. Oby Tobie również przypadł do gustu.;)

      Usuń
  10. Lubię ten podkład. Może nie sięgam po niego aż tak często, ale doceniam jego właściwości oraz idealny kolor. Dla mnie to Sand Beige.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zdecydowany ulubieniec na co dzień. Odcienie rzeczywiście są trafione - każdy może znaleźć coś dla siebie.

      Usuń
    2. Paleta kolorów godna mistrza :) Mało jest firm, które oferują taką rozpiętość.

      Wiesz co, jak mogę Ci coś podpowiedzieć to przenieś archiwum bloga do samej góry, bo uważam że promujesz swojego bloga a blogroll jest tylko dodatkiem :)

      Usuń
    3. Dziękuję za radę. Dobra uwaga - nawet o tym nie pomyślałam, że układ nie sprzyja promocji tego miejsca.:)

      Usuń