8/28/2013

30 dni z Mel B + boczki Tiffany - PODSUMOWANIE


Jak szybko minęły te 30 dni wyzwania! Wyzwania pełnego ciężkiej pracy, potu, zmęczenia, bólu, chwil zwątpienia oraz porządnej motywacji. Wydawało się, że ten miesiąc będzie dłużył się w nieskończoność, a kolejne treningi trwają cały dzień, a nie niespełna godzinę. Jak się okazało z każdym kolejnym dniem było coraz przyjemniej. Choć bywały i dni totalnego rozleniwienia, kiedy nie miałam najmniejszej ochoty wskakiwać w strój do ćwiczeń i rozpoczynać spotkanie z Mel. Wyciskałam jednak głęboko zakopane podkłady siły i brałam się do roboty. Nie było łatwo, jednak wytrwałam. Jednak to nie koniec - to dopiero początek. Z Mel wkroczyłam w świat fintessu i walki o piękne, zgrabne ciało oraz dobre samopoczucie. Chętnie będę wracać do jej ćwiczeń, jednak czas "poszerzyć horyzonty" i poszukać czegoś nowego, sprawdzić się z innymi trenerami. Najpierw jednak podsumuję miesiąc pracy z Mel oraz Tiffany.



Na początek muszę wspomnieć, że nie jestem jednak typem osoby, która lubi tego typu wyzwania prowadzone przez jednego trenera i oparte na tych samych ćwiczeniach wykonywanych codziennie. Pierwsze dwa tygodnie są jeszcze w porządku. Nie do końca pamiętam, jakie ćwiczenia będą po sobie następować, uczę się poprawnego wykonywania. Jednak kiedy już wiem, jak rozpoczyna się trening, jakie będą kolejne ćwiczenia, czym się skończy, zaczyna mnie to nudzić i męczyć. Stąd właśnie wziął się pomysł na zastępowanie 10 - minutowego treningu na brzuch ABS-em, czy poszukiwanie zestawów na poszczególne części ciała od innych trenerów. Teraz już wiem, że bardzie odpowiadają mi zróżnicowane plany treningowe, bez schematów tj. brzuch - pośladki - nogi, powtarzanych codziennie. Ćwiczenia każdego dnia - jak najbardziej, jednak zróżnicowane. Uważam też, że lepiej wpłynie to na pracę ciała i mięśni, które nie będą wiedziały, nad czym danego dnia będą pracować. Jakkolwiek to brzmi, będzie to dla nich swego rodzaju zaskoczenie, skłaniające do lepszej, efektywniejszej pracy (na tej zasadzie opiera się m.in.P90X).

Ćwiczenia zawarte w zestawie opracowanym na potrzeby tego wyzwania będą świetne dla osób początkujących. Myślę, że średniozaawansowani, a tym bardziej zaawansowani mogą się zwyczajnie nudzić, ćwiczenia mogą okazać się za łatwe. Ja tym wyzwaniem dopiero rozpoczynałam pracę nad ciałem, więc nie było łatwo, ale nie umierałam ze zmęczenia. Były zakwasy, był pot, jednak każdego dnia przystępowałam do treningu.

Tak jak wspomniałam już bodajże w poprzednim poście na temat tego wyzwania, szkoda, że do całego planu nie zostały włączone ćwiczenia cardio. W sieci dostępne są dwa zestawy od Mel - z przyrządami i bez. Jako osoba początkująca nie miałam pojęcia o podziale ćwiczeń na te spalające tkankę tłuszczową oraz budujące mięśnie. Sama do tego doszłam i nieco zmodyfikowałam plan treningowy. Poza tym oczywiście rower czy bieganie jak najbardziej mile widziane.

W trakcie wyzwania zrezygnowałam z ćwiczeń z Tiffany. Źle się czułam po ich wykonywaniu, nie odpowiadały mi. Poza tym nie zauważałam żadnych efektów.
Mniej więcej w połowie wyzwania sięgałam też po inne zestawy na nogi, ponieważ podczas wykonywania części ćwiczeń z Mel coś strzelało i dosłownie przesuwało mi się w okolicach biodra, zarówno po lewej jak i po prawej stronie. Nie chciałam ryzykować jakąś kontuzją czy uszkodzeniem, więc nie wykonywałam tej części treningu na siłę.

Co zaobserwowałam po tych 30 dniach? Z całą pewnością poprawiła się moja kondycja. Nie stanowi już większego problemu np. pojechanie pod górkę rowerem na najcięższej przerzutce. Wcześniej mało nie rozerwało mi płuc przy najlżejszej, więc uważam to za ogromny sukces. Poza tym ciało stało się bardziej gibkie, elastyczne. Nie mam już przykurczy jak staruszka. Mięśnie nóg, pośladków i brzucha stały się twardsze, są delikatnie ukształtowane. Odnoszę wrażenie, że najlepiej wyglądają mięśnie brzucha. Wciąż jednak obecny jest tłuszczyk w dolnej partii, co odczytuję jako skutek zbyt małej ilości cardio.

Staram się odżywiać zdrowo, pić dużo wody
. Oczywiście ulegam pokusie na ciasto czy cięższą potrawę, jednak z umiarem. Nie zamierzam odmawiać sobie niczego, biorąc pod uwagę, że moja waga jest jak najbardziej odpowiednia, a nie zależy mi na gubieniu kilogramów, a poprawie wyglądu ciała i pozbyciu się niewielkiej, acz widocznej warstwy tkanki tłuszczowej z dolnej partii brzucha. Unikam potraw smażonych na oleju, chipsów, batoników i innych przekąsek. Wolę zastąpić je owocami świeżymi, czy suszonymi (pokochałam suszone morele, mam zamiar spróbować jeszcze żurawiny).

Do ćwiczeń z kanału fitappy2 dołączył wczoraj poziom pierwszy  30 Day Shred z Jillian Michaels. Nie stworzyłam nowego planu treningowego, na bieżąco będę wymyślać, nad czym danego dnia mam zamiar pracować. Dzięki temu, mam nadzieję, nie znudzę się treningami, bo motywacja wciąż nie słabnie. W końcu lato dobiega końca, ale przecież w przyszłym roku też będą wakacje!

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca mojego wywodu i nie zanudziłyście się na śmierć. :) Trzymam kciuki za każdą z Was, która postanowiła wziąć się za siebie i rozpoczęła regularne bieganie, jazdę na rowerze czy ćwiczenia w domu. Najważniejsze to zacząć, a potem, choćby nie wiem co, nie rezygnować. Jak mawiają "od boilera do kaloryfera"! Narzekaniem pięknego ciała nie wypracujemy.

 Z tą myślą wskakujmy codziennie w strój do ćwiczeń i dawajmy z siebie wszystko.

Pozdrawiam, klamarta.

4 komentarze:

  1. tak, ja od miesiąca to planuję:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej zacząć, potem jakoś idzie.
      Do roboty w takim razie! :))

      Usuń
  2. Teraz na Tablicy Motywacji trwa kolejne miesieczne wyzwanie - tym razem bardzo zroznicowane, codziennie cwiczymy co innego, jest 7 planów treningowych z roznymi trenerami. Naprawdę fajna sprawa :)
    A jak lubisz hardkor cardio to, jako "rozgrzewkę" polecam Zuzkę z kanalu zuzkalight. Efekty jej cwiczen sa niemalze natychmiastowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Zuzce już co nieco słyszałam. Muszę odwiedzić jej kanał.:)

      Usuń