4/19/2013

A jednak bubel...

Jak to mawiają - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Obiecuję, że więcej tego nie zrobię. Dlaczego? Jakiś czas temu zamieściłam recenzję produktu do paznokci Eveline. Moja ocena nie była najwyższa, bez zachwytów, jednak nie było również najgorzej. Jakby na złość, aby całkowicie zaprzeczyć moim słowom następnego dnia po dodaniu wpisu Top Coat 3w1 Nail therapy, bo o nim mowa, całkowicie zmasakrował lakier na moich paznokciach, czyniąc z niego bąbelkowe pole. I z każdym użyciem jest coraz gorzej. Dlatego też nie najgorsza recenzja znikła, a w jej miejsce pojawia się nowa, pełna zasłużonej krytyki.


Cena:
ok.10zł
7,99zł - Biedronka 

Pojemność:
12ml

Skład:




Zapewnienia producenta:
"(...)W 60 sekund tworzy na powierzchni paznokcia trwałą, przezroczystą i błyszczącą powłokę, która zabezpiecza przed odpryskiwaniem lakieru oraz przedłuża jego trwałość aż do 7 dni. (...) łatwo się aplikuje. Nie pozostawia smug na powierzchni lakieru. Preparat wzmacnia, utwardza i chroni paznokcie przed uszkodzeniami. Zawiera filtru UV, które chronią lakier przed blaknięciem i matowieniem." 
Nie był testowany na zwierzętach.
Data ważności 12 miesięcy od otwarcia.
Moja opinia:
Pędzelek - standardowy, dość wąski. Od razu zdziwiła mnie jednak bardzo rzadka, wręcz lejąca konsystencja. Przyzwyczajona byłam do nieco bardziej zwartej, tj. w produkcie Venita. Po odczekaniu ok. minuty od nałożenia ostatniej warstwy lakieru przystąpiłam do nakładania owego 3w1. Oczywiście nie wiedziałam jaka ilość będzie odpowiednia, więc nabrałam zbyt wiele i zalałam calusieńkie skórki. Z czasem opracowałam metodę nakładania, jednak mimo to zdarzy mi się, że przesunę pędzelek za daleko i top coat wyląduje tam, gdzie nie potrzeba. Przeczytałam mnóstwo opinii: że tworzy bąbelki, że nadaje jakiś mleczny odcień lakierom, że wysycha godzinami, że rozmazuje lakier. Siedziałam więc i bacznie obserwowałam paznokcie. Dodam jeszcze, że nie posiadam emalii Eveline, więc top coat testuję/używam z lakierami innych firm (m.in. Golden Rose, Miss Sporty, Virtual). Nie pojawiła, a raczej nie pojawia się żadna mleczna/biaława warstwa. Z doświadczenia wiem, że takie zjawisko ma miejsce, kiedy emalia lub też płytka paznokcia jest zbyt zimna - pisałam o tym przy okazji recenzji top coat Venita. Rozmazywanie lakieru - nie. Jasnym jest chyba, że jeśli zaczniemy aplikować produkt na mokry, jeszcze ciągnący lakier zanim choć odrobinkę przeschnie, to każdy top coat go rozmaże i stworzy smugi. Bąbelki - i tutaj zaczyna się jakże interesująca historia. Początkowo owszem, pojawiały się gdzieniegdzie, jeden albo dwa. Nie były jednak na tyle duże, widoczne, aby aż tak przeszkadzały. Jednak z każdym użyciem pojawia się ich coraz więcej i więcej. A jeśli nałożę ów produkt zanim lakier zdąży dobrze przeschnąć, efekt bąbelkowego pola na paznokciach murowany. Niestety nie mam połowy dnia na to, aby usiąść, spokojnie umalować pazurki i czekać aż lakier wyschnie na tyle, co by przeuroczy specyfik Eveline raczył nie zniszczyć całej mojej pracy. Od top coatu oczekuję, że nałożony na nieco podeschniętą emalię utwardzi ją, nabłyszczy i utrwali. Top coat Eveline nie radzi sobie z tym wybitnie trudnym zadaniem. Wysychanie w 60 sekund - nie do końca. Owszem, czas wysychania jest dość krótki, jednak są to 2 - 3 minutki, nie minuta. Jednak po upływie tego czasu nie ma mowy o wykonywaniu mocno skomplikowanych prac domowych - mimo, iż wydaje się, że całość już stwardniała, to wystarczy mocniej nacisnąć płytkę, by pozostawić na niej odcisk. Nabłyszczenie - średnie. Parę godzin po nałożeniu paznokcie wyglądają ładnie, jednak im dłużej tym gorzej. 



Reasumując, w przypadku tego produktu Eveline,  jak coś jest do wszystkiego - i wysusza, i nabłyszcza, i utwardza, i pielęgnuje, i w ogóle jest ósmym cudem świata, to jest całkowicie do niczego. Zawiodłam się na całej linii. I utwierdziłam się jedynie w przekonaniu, że warto sprawdzić co na temat danego kosmetyku głosi internet, czyli m.in. Wasze blogi.
Z podkulonym ogonem wracam do utwardzacza Venita,  a w międzyczasie bacznie rozglądam się za innym, godnym uwagi produktem tego typu. Wypatrzyłam już top coat Sally Hansen, dlatego chciałabym zapytać, czy wiecie o nim co nieco? A może polecacie inne (w rozsądnej cenie)?

Pozdrawiam, klamarta.

13 komentarzy:

  1. Szkoda, że bubel :(
    Wciąż szukam dobrego top coatu i chyba zainwestuję w Seche Vite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio czytałam parę recenzji tego produktu i były jak najbardziej pozytywne. Jednak to chyba nie moja półka cenowa.

      Usuń
  2. Ja nie mogę właśnie kupić nic z Venity, u mnie nigdzie nie ma:( Obecnie mam Inglota, jest w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam produkty do paznokci Venita całkiem przypadkiem w niedużym sklepie, przeglądając odżywki do paznokci. Natomiast u mnie z Inglotem ciężko.;)

      Usuń
  3. ja z Eveline sobie chwalę odżywkę 8w1, innych produktów nie próbowałam, ale już wiem na przyszłość, żeby w ten nie inwestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki nie miałam. Natomiast co do tego produktu - omijać go szerokim łukiem.;)

      Usuń
  4. Ja mialam 8 w 1 i byla ok. Teraz mam jakąs SOS. Twoje nie miałam i pewnie nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ten produkty chyba na dobre zniechęcił do wszystkiego do paznokci z szyldem Eveline.

      Usuń
  5. Też jej nie polubiłam :/ Pogorszyła mój stan paznokci :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działania bezpośrednio na paznokcie nie zauważyłam, jednak i bez tego jest beznadziejny.

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o wysuszacz do paznokci to moim ulubieńcem jest Sally Hansen Kwik Dry. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszukać go przy najbliższej okazji.

      Usuń