5/10/2014

O DOSKONAŁEJ NATURALNEJ MASECZCE DLA KAŻDEGO TYPU CERY.


O dobroczynnych właściwościach siemienia lnianego stosowanego w pielęgnacji włosów słyszało zapewne wiele z Was. Dziś chciałabym natomiast napisać o kolejnym zastosowaniu tych nasion, tym razem jako kojącego kompresu/maski do twarzy. Niewielkim kosztem w kilka chwil możemy stworzyć doskonały naturalny kosmetyk, idealny dla każdej cery.


Siemię lniane znane jest w głównej mierze jako lek na przeróżne dolegliwości zdrowotne. Nasiona te zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, cynk, lecytynę czy witaminę E. Wywar z siemienia polecany jest lek osłonowy oraz przeciwzapalny. Po zalaniu ciepłą wodą otrzymuje się charakterystyczny, żelowy napój o niezbyt zachęcającym zapachu i konsystencji. Ja jeszcze nigdy nie próbowałam pić nasion lnu, w mojej diecie występuje ono jak na razie tylko w postaci składnika pieczywa. :) Chętnie sięgam po nie natomiast przy tworzeniu naturalnych kosmetyków - maski do włosów, a ostatnio bardzo często jako maseczki do twarzy.


Przepis na tę maseczkę jest prosty jak budowa cepa. Wystarczą nasiona lnu, najlepiej zmielone, oraz ciepła woda. Dlaczego lepiej wybrać mielone siemię? Maska z wykorzystaniem tej postaci będzie miała lepszą, bardziej zwartą konsystencję, dzięki czemu nie będzie spływać z twarzy. W zależności od tego, jaką ilość maski chcemy otrzymać, wsypujemy do szklanki kilka łyżek lnianego proszku i zalewamy je gorącą wodą tak, aby jej poziom był nieco wyższy niż samego lnu. Przez kilka chwil energicznie mieszamy. W tym czasie siemię wchłonie całą wodę, napęcznieje, tworząc galaretowatą papkę. Pozostaje tylko nałożyć maseczkę na twarz. Warto zrobić to zanim całkowicie ostygnie, ponieważ później masa zastyga i ciężko rozprowadzić ją na skórze.


Czas, na jakie pozostawicie maskę na skórze zależy tylko od Was. Plusem głównego jej składnika jest to, że chyba jeszcze nikomu nie zrobił krzywdy. Nie słyszałam jeszcze o osobie, która po zastosowaniu takiej maski miałaby kłopot z podrażnieniem skóry, wypryskami czy zatkanymi porami. Ja zazwyczaj usuwam papkę po około 30 minutach.
Jedyną wadą tej maski jest fakt, że po nałożeniu jej na twarz wygląda się niezbyt urodziwie(czyli tak, jakby chwilę wcześniej ktoś zwrócił na nas wczorajszy obiad). Jeśli pominiemy ten mały minus, reszta to już same pozytywy. Nie bez powodu nazwałam tę maskę kojącym kompresem. Daje niesamowitą ulgę napiętej i przesuszonej skórze. Chwilę po nałożeniu ma się ochotę powiedzieć "uff, jak dobrze". Znika uczucie ściągnięcia, pieczenia. I nie jest to chwilowy efekt. Po usunięciu lnianej papki można zaobserwować widoczną poprawę wyglądu skóry. Staje się miękka, gładka, zmatowiona, zaczerwienienia są uspokojone. Przy długotrwałym stosowaniu zauważyłam też wpływ na trądzik: wypryski szybciej się goją, a ślady po już wyleczonych znikają.

Siemię lnianie kupicie za kilka złotych w aptekach, sklepach zielarskich, a niekiedy i spożywczych.

Stosowałyście już taką maskę? 

Pozdrawiam, klamarta.

7 komentarzy:

  1. Muszę wypróbować, jakoś nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam, a codziennie gotuję siemię dla mojego psa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest pomysł! Często chciałam zrobić sobie maseczkę z siemienia, ale miałam tylko to w nasionkach i całkowicie spływało z twarzy. A tu doskonałe rozwiązanie dla mojego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam. :) Można też dodatkowo taką papkę przykryć chusteczką higieniczną, wtedy już mamy pewność, że nic nam z twarzy nie spadnie. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. :)) Lepiej szybko nałożyć i nie oglądać się w lustrze podczas, gdy maska jest na twarzy. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam len mielony :) Ma dużo właściwości odżywczych i urodowych. Ja go nie tylko używam jako maseczki,ale i piję go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie mogę się przekonać - ta glutowata papka nie wygląda zbyt zachęcająco i smakowicie. :p

      Usuń